Pokoje moich doroslych dzieci przypominaja strefe zniszczona wybuchem bomby atomowej. Ja juz tam nawet nie wchodze bo moje slabe nerwy nie wytrzymalyby takiego szoku. No, ale czasami zdaza sie, ze mlodziez sprzata. A sprzatanie wyglada tak: to co sie da to wsunac pod lozko, ewentualnie upchnac w szafie. A reszte...
No, reszte to wessac odkurzaczem.
Dlugopisy, niedopalone kadzidelka, odlamki czegostam... Po ich sprzataiu to odkurzacz ledwie zipie.
Ale posprzatane jest? Jest!


Inga kommentarer:
Skicka en kommentar