Juz od wielu dni nie wytykalam nosa z domu nie liczac krotkich wyjsc do sklepu. Taka mamy pogode, ze kanapa, cieply koc welniany i kubek goracej herbaty bardziej przyciagaja niz wedrowki po lesie. Dzisiaj jednak czulam nieslychana potrzebe swiezego powietrza i pomimo deszczu i szarowki poszlam na spacer. Znalazlam olbrzymia kaluze skuta lodem. I nagle stalo sie cos, czego sie po sobie raczej nie spodziewalam. Z radoscia godna dziecka zaczelam skakac po lodzie. Lod pekal pod moimi stopami a ja skakalam dalej.
Nie pamietam juz kiedy ostatnio tak sie z czegos cieszylam jak dzisiaj z tego skakania po lodzie...

u nas na Pomorzu nie ma już śladu po zimie, szaro, deszczowo jak w listopadzie. Z utęsknieniem czekam na wiosnę. Pozdrawiam. mama
SvaraRadera