Ale jak w zeszly weekend w Sztokholmie chcialam pisac to mialam problemy z hotelowym wifi. Potem wrocilam do domu i porwal mnie wir codziennych wydarzen. Moj pobyt w Sztokholmie byl fantastycznym oderwaniem sie od codziennosci. Caly czas mialam wrazenie, ze bylam na urlopie gdzies daleko, za granica. Jadlam w roznych restauracjach, miedzy innymi w polskiej. Odwiedzalam muzea, spacerowalam po miescie, w jazucci pilam szampana i nigdzie mi sie nie spieszylo. Postanowilam sobie, ze bede czesciej urzadzala sobie takie wypady.
U nas przez ostatnie dwa dni bylo zupelnie wiosennie.
Przyroda budzi sie do zycia a mi serce skacze z radosci. Niestety, dzisiaj musialam pracowac i jeden z tych wiosennych dni spedzilam otoczona szarymi scianami. Ale wczoraj bylam w lesie i cieszylam sie wiosna.











