2014-03-30

I znowu bylo cicho


Ale jak w zeszly weekend w Sztokholmie chcialam pisac to mialam problemy z hotelowym wifi. Potem wrocilam do domu i porwal mnie wir codziennych wydarzen. Moj pobyt w Sztokholmie byl fantastycznym oderwaniem sie od codziennosci. Caly czas mialam wrazenie, ze bylam na urlopie gdzies daleko, za granica. Jadlam w roznych restauracjach, miedzy innymi w polskiej. Odwiedzalam muzea, spacerowalam po miescie, w jazucci pilam szampana i nigdzie mi sie nie spieszylo. Postanowilam sobie, ze bede czesciej urzadzala sobie takie wypady.


U nas przez ostatnie dwa dni bylo zupelnie wiosennie.
 Przyroda budzi sie do zycia a mi serce skacze z radosci. Niestety, dzisiaj musialam pracowac i jeden z tych wiosennych dni spedzilam otoczona szarymi scianami. Ale wczoraj bylam w lesie i cieszylam sie wiosna.

2014-03-20

Po zachodzie slonca


 Jak sie zrobilo ciemno to zaczelo mi w brzuchu burczec i zdecydowalam sie na wieczorny spacer. Chodzilam sobie po oswietlonych ulicach i zagladalam do roznych restauracji. Az w koncu znalazlam cos zupelnie w moim smaku czyli restauracje urzadzana w stylu sredniowiecznym. Ale mi sie tam podobalo! Nawet sobie zamowilam miod pitny o nazwie Jadwiga. Nie wiem czy pamietacie ale ja mam na trzecie (czyli po bierzmowaniu) Jadwiga, po Babci Wisi. Nie zdawalam sobie sprawy, ze miod pitny jest taki mocny, ale mi smakowal, nawet troche za bardzo.


  
Sredniowieczno-wikingowy muzykant przygrywa gosciom na sredniowieczno-wikingowym instrumencie.

  
A to moj hotel zatopiony w skandynawskiej nocy...

Ciag dalszy nastapi...

Sztokholm

  
Dzisiaj pojechalam do Sztokholmu aby tutaj w swietym spokoju obchodzic moje 42-urodziny. Mieszkam na jachcie przerobionym na hotel. Hotel polozony jest piec minut drogi od malowniczej sztokholmskiej Starowki po ktorej spacerowalam przez pare godzin i sie zachwycalam panujaca tam atmosfera.


  


Nawet mi sie udalo spotkac krasnala! No, nieco wyrosnietego krasnala ale nie czepiajmy sie szczegolow. Po spacerze poszlam do najstarszej w Sztokholmie, bo liczacej ok 300 lat, ciastkarni i zaprosilam sie na ciastko.


Ciag dalszy nastapi...

2014-03-18

Po chwili ciszy


Bardzo Was moja Kochana Rodzino przepraszam za te chwile ciszy w blogu. Juz od jakiegos czasu pracuje na caly etat i przychodze do domu nieco wykonczona. A doszedl mi nowy obowiazek bo gotuje obiady po przyjsciu do domu. A to dlatego, ze Dawid konczy pozno po poludniu a dodatkowo potrzebuje zabrac obiad z soba do pracy. Jako dobra matka pragne mu troche ulatwic trudy zycia. 

W paru punktach postaram sie strescic co u nas sie ostatnio wydarzylo:

  • Wszyscy jestesmy ogolnie zdrowi choc czasami nekaja nas te skandynawskie przeziebienia.
  • Bylam z Sara w kinie. Zaprosila mnie na film z okazji moich urodzin i mialysmy bardzo przyjemny wieczor.
  • Sara w koncu zdecydowala sie co ona chce robic po szkole. Bedzie sie dalej uczyla aby wyszkolic sie na kucharza. To dobry wybor bo ona ma nieslychany talent kulinarski. Ale Sara nie bylaby Sara gdyby ona tak nie przywalila z grubej rury. Wymyslila sobie, ze bedzie sie szkolila w Stanach i wyslala tam podanie. Jak sie nie dostanie to ma duzo roznych szkol do wyboru w Szwecji.
  • Dawid zasuwa jak osiol na praktyce i mamy nadzieje, ze niedlugo dostanie zatrudnienie. Studia narazie zeszly na plan dalszy gdyz Dawid chce sie usamodzielnic.
  • Pogoda u nas zmienna. Pare dni temu mielismy cieplutko i wiosennie a teraz jest zimno i zimowo.
  • W niedziele urwala mi sie rura wydechowa i teraz musze jezdzic autobusem do pracy. A rura urwala mi sie na autostradzie, wisiala pod podwoziem i tak cudem do domu dojechalam. Magnus obiecal, ze postara sie naprawic samochod.

I  tak nam sie to nasze zycie toczy...