Wczoraj wybralam sie na pchli targ organizowany przez kosciol zielonoswiatkowcow. Ten targ odbywa sie w kazda sobote i juz na dlugo przed otwarciem tworza sie wielometrowe kolejki przy wejsciu. Chcialam kupic jakis stol i krzesla do ogrodka ale jak to na pchlich targach bywa, kupilam zupelnie co innego. Za niecale 200 koron wynioslam stamtad mebel do halu, ktory laczy pokoje dzieci, obraz, lampke o bardzo przytulnym swietle oraz mase ksiazek: zbior szwedzkich bajek ludowych z 1941, zbior bajek norweskich, bajki i mity afrykanske oraz ksiazke o pochodzeniu i zyciu szatana. No i jeszcze pare innych ale juz nie pamietam tytulow. Na dolnym zdjeciu w rogu widac taka pleciona skrzynie. Na targu ta skrzynia kosztowala 300 kr. Ja mam identyczna skrzynie w domu z tym, ze moja skrzynia nic nie kosztowala. Znalazlam ja w takiej smieciarni-rupieciarni, gdzie ludzie wyrzucaja rzeczy, ktore nie mieszcza sie w smietniku. Jak sie ma szczescie to mozna tam znalezc telewizor, komputer, lozko albo stara, pleciona skrzynie.

Bardzo żałuję, że u nas nie ma takich pchlich targów. Pamiętam jak byłam u Ciebie i wybrałyśmy się na taki targ - bardzo się mnie to podobało. Można kupić tam bardzo ciekawe rzeczy. Pozdrawiam, mama
SvaraRaderaI do tego bardzo tanio. Wiele rzeczy w moim domu pochodzi wlasnie z takich targow :)
SvaraRadera